Gdybyśmy mieszkali w lesie

Giby. Wieś na Suwalszczyźnie, a w samym jej środku las. Las, do którego jeździłam nieprzerwanie między 2005 a 2015 rokiem. Za każdym razem były to wymarzone wakacje, podczas których całkowicie wsiąkałam w naturę i jej rytm. Było to miejsce na wskroś artystyczne, jeździłam tam wraz ze 111 Artystyczną Drużyną Harcerską z moich rodzinnych Starachowic. Giby mnie ukształtowały. Giby pełne były beztroski, cudów – małych i dużych, rozmów do białego świtu, śpiewów niosących się po jeziorach. Jednak przede wszystkim były miejscem, w którym poznałam najważniejsze osoby w moim życiu.